Biuro

Kryzys

Od mniej więcej trzech lat słowo kryzys stało się niemal mantrą, którą wypowiadają wciąż ekonomiści i dziennikarze. Przez pewien czas było to jak najbardziej uzasadnione – w okresie 2008/2009 kiedy to giełda na świecie spadała w tempie zastraszającym, a wielkie banki i instytucje finansowe o międzynarodowym zasięgu zmuszone były zwijać żagle. Dlatego też mówienie w tym czasie o kryzysie było jak najbardziej uzasadnione i nikogo nie mogło dziwić. Jednak w chwili obecnej powinno się mówić bardziej o konsekwencjach mało frasobliwego zachowania wielkich gospodarek po okresie największego załamania niż o niemożliwym do przewidzenia załamaniu na rynku. Nie ma nic dziwnego w tym, ze sytuacja prezentuje się w ten sposób. Od lat działania związane choćby z nadmierną emisją dolara musiały zaowocować kłopotami. Decyzje ostatniego prezydenta USA również nie wpłynęły pozytywnie na istniejący stan rzeczy. Reforma ubezpieczeń społecznych okazała się dla osłabionej gospodarki zbyt wielkim obciążeniem.